Europa 2010 / etap II - DunauRadweg - z Passau do Budapesztu - Moje wyprawy na rowerze po Polsce, Europie i USA

Moje wyprawy na rowerze
i moje inne pasje
Przejdź do treści

Menu główne:

Europa 2010 / etap II - DunauRadweg - z Passau do Budapesztu

EUROPA > Europa 2010


13 czerwiec 2010 - niedziela
Wimperstadl - Salzweg - Passau - donauradweg - Hütting 

                Ruszam wcześnie rano, o 7:00 jestem już w drodze i po przejechaniu około 17 km dojeżdżam do Passau, tu zaczynam wyprawę naddunajskim szlakiem rowerowym Donau-Radweg. Trasa biegnie w większej części po obu stronach rzeki, jednak czasem tylko na jednym brzegu, dlatego podczas podroży trzeba przekroczyć Dunaj kilka razy. Szybko dowiedziałem się ile kosztuje przeprawa promowa jak w porę nie przejechałem mostem na drugą stronę. Donauradweg jest częścią szlaku EuroVelo 6, zwanego Szlakiem rzek, łączącego Ocean Atlantycki i Morze Czarne. Pod koniec dnia dopadła mnie burza i musiałem stawiać namiot jak zaczęło padać, ale okazało się że wybrałem bardzo dobre miejsce bo troszeczkę niżej a pływałbym i jak się okazało miałem ładny widok na Wallsee-Sindelburg po drugiej stronie Dunaju. Dzisiaj przejechałem 166 km i zaliczyłem solidną burzę.

14 czerwiec 2010 - poniedziałek
Donauradweg - Hütting - Ybbs an der Donau - Emmersdorf - Kraems an der Donau - Tulln an der Donau  

              Ruszam dalej przez miasteczka Austriackie szlakiem rowerowym nad Dunajem, mam zamiar dzisiaj dojechać jak najbliżej Wiednia. Dojeżdżam do Tulln nad Dunajem, nawet są campingi ale postanawiam przejechać mostem na drugą stronę Dunaju i rozbić się na dziko nad Dunajem. Szybko znajduję super miejsce, 2 m od brzegu. Nawet miałem niespodziewanego gościa, bobra. Dzisiaj przejechane 168 km.

Donauradweg - Passau - Wiedeń - Bratysława - Budapeszt


15 czerwiec 2010 - wtorek
Donauradweg - Tulln an der Donau - WIEDEŃ - BRATYSŁAWA  

             Wstaję skoro świt i do Wiednia docieram o 8:00, parę godzin na zwiedzanie i po obiedzie ruszam do Bratysławy, dalej szlakiem Donau-Radweg. Wyjeżdżając z Wiednia trzeba dobrze pilnować szlaku EuroVelo 6, jadąc lewym nabrzeżem za plażą dla nudystów trzeba odbić w lewo, trochę odjeżdża się od Dunaju. Do Bratysławy docieram około 19:00 i nikt, nawet policjanty nie wiedzą gdzie jest jakiś kamping. Wyjeżdżam na przedmieścia i w pobliżu szlaku EV 6 rozbijam się na dziko, trudno było znaleźć dobre miejsce, widać niedawne ślady po wylaniu Dunaju, pogoda zaczyna się psuć, zaczyna padać. Przejechałem 147 km.

16 czerwiec 2010 - środa
Donauradweg - BRATYSŁAWA - Gabčíkovo - Sap - Medved'ov - Győr - Vének - Győr - Szőlőhegy  

             Pobudkę robi mi deszcz, pada i to porządnie, mimo to zwijam biwak i wracam do Bratysławy mając nadzieję że przestanie padać. Było tylko gorzej, pogoda nie zachęca do zwiedzania, leje i zrobiło się zimno, jak wielu sakwiarzy wyjeżdżam z Bratysławy i jadę szlakiem rowerowym nad Dunajem EV 6, leje, zimno, z przodu widzę inne "bąble" walczące z wiatrem i deszczem. na pierwszej zaporze przejeżdżam na drugą stonę do miejscowości Gabčíkovo i jadę lewą stoną. W miejscowości Medveďov postanawim przejechać spowrotem na drugą stronę Dunaju do Győr (Węgry) i tu zaczynają się przygody. Niby jadę dalej EuroVelo 6 ale to już nie to samo co na terenie Niemiec i Austrii. Jadę do Vének miał być camping, ale były tylko "resztki śmieci" i mnóstwo komarów.

Niestety muszę wrócić do Győr bo innej drogi nie ma, chyba nawet wrony tu zawracają.

Ponad 30 km przejechałem na darmo, w Győr znowu zgubiłem szlak EuroVelo 6, również para z Niemiec ma problemy z wyjechaniem z Győr, na przedmieściach udało mi się wrócić na szlak, nie czekam na parę Niemiecką bo jadą wolno. Po wyjechaniu z Győr okazuje się że szlak EV 6 w tym rejonie to drogi w większości polne i w bardzo kiepskim stanie po deszczach i kiepsko oznakowane. 
Dzisiaj docieram do Szőlőhegy po mokrym i męczącym dniu, rozbijam się na dziko i na mokro po przejechaniu 165 km.




17 czerwiec 2010 - czwartek
EuroVelo 6 - Szőlőhegy - Bábolna - Nagyigmánd - Ács  

            Akumulator rozładowany, wszystko przemoczone po wczorajszym dniu, kiepskie drogi, przynajmniej pogoda się poprawiła. Szlak EV 6 za bardzo odjechał mi od Dunaju, chyba specjalnie jest tak prowadzony, postanawiam jechać bardziej do Dunaju i kieruję się na Komárom ale w miejscowości Ács trafiam na dobry i tani camping "Camping Natura" postanawiam się wysuszyć, podładować akumulatory, akumulatorki i chyba siebie. Dzisiaj przejechałem tylko 49 km.
 

18 czerwiec 2010 - piątek
Ács - Komárom - Komárno - Moča - Štúrovo - Esztergom - BUDAPESZT  

             Po wyjechaniu z campingu w Ács dopada mnie burza, i po wczorajszym suszeniu ..... Dzisiaj cel to Budapeszt i nic mnie nie powstrzyma. Z Komárom wracam na Słowację i do południa jadę w deszczu (aż do Esztegrom). Teraz już tylko 10-tką i na 18:00 jestem w Budapeszcie. Wjeżdżając do Budapesztu zauważam info o campingu ale jadę najpierw do centrum. Jeszcze trochę pozwiedzałem, Peszt tylko na odległość a Budę z Zamkiem Królewskim na Górze Zamków, jutro tu wrócę. 
Na dzisiaj wystarczy, na camping dojechałem późno (z centrum 12 km), w sumie dzisiaj przejechałem 144 km. Jak się okazało dość późnym wieczorem obok mnie (na wyższym poziomie) zatrzymała się samochodem campingowym rodzina z polski, chyba z Rybnika. Camping super (ful wypas) nawet internet i tylko 7 € za dobę.


19 czerwiec 2010 - sobota
Tylko BUDA i PESZT    

             Dzisiaj cały dzień tylko zwiedzanie Budapesztu, wyjazd będzie jutro. Zwiedzając Budapeszt rowerkiem bez bagażu przejechałem po mieście 58 km, jak dla mnie to mnóstwo ścieżek rowerowych i żadnych problemów z kierowcami. A zwiedzanie i zabytki ? Trzeba samemu zobaczyć, jeden dzień to bardzo mało (nawet cały). Pogoda dopisała, wracając wieczorem na camping spotkałem parę z Niemiec którą zostawiłem w Győr i po drodze zrobiłem zakupy w Tesco.

Budapeszt
Buda i Peszt

W BUDAPESZCIE !!


  

Przewiń w górę
 
Copyright 2015. All rights reserved.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego