Etap III - Z Donauwörth szlakiem Dounaradweg do Bratysławy - Moje wyprawy na rowerze po Polsce, Europie i USA

Moje wyprawy na rowerze
i moje inne pasje
Przejdź do treści

Menu główne:

Etap III - Z Donauwörth szlakiem Dounaradweg do Bratysławy

EUROPA > EUROPA 2011


24 Lipiec 2011- niedziela
koło Auchsesheim - DONAUWÖRTH - Marxhein - Neuburg - Ingolstadt  


         Po dotarciu do celu II etapu mojej wyprawy i po szybkim zwiedzeniu, oczywiście w deszczu ładnej małej miejscowości jaką jest Donauwörth  ruszam już dalej szlakiem rowerowym Dounaradweg. A deszczyk pada i pada na dodatek dwa razy łapię kapcia, makabra!! W okolicy Ingolstadt zatrzymuję się na dziko po przejechaniu tylko 82 km. Mało robię zdjęć bo często pada i to intensywnie również siadają akumulatorki trzeba oszczędzać.


Route 2 854 987 - powered by www.bikemap.net
>


25 Lipiec 2011- poniedziałek
Ingolstadt - Neustadt - Weltenburg - Kelheim - Regensburg - Sulzbach ad Donau - Oberzeitldorn  


         Po wczorajszym dniu jazdy w deszczu dzień zapowiada się trochę lepiej. Poranna kawka i lekkie śniadanie a po śniadaniu przegląd garderoby, trzeba sprawdzić co można przesuszyć podczas jazdy bo ostatnio za dużo pada. Trudno, będę obwieszony trochę "praniem". Od Weltenburga trochę trzeba było odjechać od Dunaju ale wracam jeszcze przed Regensburgiem, dużo jechałem ścieżkami szutrowymi. Do Regensburga docieram po 16:00 trochę zwiedzania i jadę dalej też większość ścieżek nad Dunajem to szuter i mnóstwo kałuż, zabawa z lawirowaniem. Znajduję eleganckie miejsce nad Dunajem na biwak, oczywiście na dziko i z ładnymi widokami. Nawet udało mi się postawić namiot i zjeść kolację zanim zaczęło padać.


Trasa rowerowa 1930385 - powered by Bikemap 


26 Lipiec 2011- wtorek
Oberzeitldorn - Straubing - Deggendorf - Vilshofen an der Donau - Passau - Obernzell 
          

           Po dobrze przespanej nocy nad brzegiem Dunaju wstaję dosyć późno, nawet barki przepływające obok nie obudziły mnie, dopiero poranna kawa postawiła mnie na nogi. Oczywiście była samoobsługa, nie było kawki do łóżka (śpiwora). Okazało się że telefon się rozładował, udało mi się tylko puścić sygnał do Wiesi że już ruszyłem dalej. Codzienny obowiązek, puszczenie sygnału jak już ruszam w dalszą drogę po zwinięciu namiotu. Koniecznie trzeba będzie dzisiaj stanąć na kampingu. Po drodze zwiedzam ładne miasteczko Straubing a do Vilshofen an der Donau wjeżdżam przez układ słoneczny, coś w rodzaju planetarium. Do Passau docieram późnym popołudniem nawet przy ładnej pogodzie. Teraz wjeżdżam już na szlak którym jechałem w ubiegłym roku i szybko docieram do Obernzell gdzie zatrzymuję się na kampingu przy hotelu, nawet tanio, 10 €. Jak się okazało obok stał z namiotem ojciec z synem (około 10 lat) z Polski. Podróżowali rowerami nad Dunajem już drugi raz, robią codziennie odcinki około 30-40 km. W tym roku pierwszy raz trafiłem na trasie rodaków, miło było z kimś porozmawiać, chłopiec bez przerwy mnie wypytywał, był ciekaw wszystkiego, nawet sympatyczny dzieciak. Musiałem jeszcze podłatać sobie dętki bo w tylnym kole schodziło mi powietrze, zapasy też trzeba było połatać, w tym roku łapię wyjatkowo dużo kapci a i przyczepkę trzeba poprawić po awarii. Po kolacji miałem z kim wypić piwko :) Obok zatrzymują się dwie młode (około 20 l.) turystki-rowerzystki z Anglii.


Trasa rowerowa 1930425 - powered by Bikemap 


27 Lipiec 2011- środa
Obernzell - Obermühl an der Donau - Aschach an der Donau - Wilhering - Linz - Mauthausen - Perg - Mettensdorf  
 

      Z samego rana sprawdzanie kół i przyczepki, rano lepiej wszystko widać, trzeba wzmocnić przyczepkę. Zaczyna się krzątanina na kempingu, sąsiedzi jeszcze śpią, ojciec z synem a dziewczyny z Anglii ruszają pierwsze na trasę. Doganiam je przy przeprawie promowej i razem przeprawiamy się na druga stronę Dunaju. Po przejechaniu paru kilometrów znowu zaczyna się dopompowywanie tylnego koła. I tak co wyprzedzę dziewczyny to mnie doganiają. W Aschach an der Donau kupuję nową dętkę i przy "drugim śniadaniu" wymieniam na nową. Do  Linz dojeżdżam bez problemu ale od Mauthausen zaczynają się znowu kłopoty, trzeba zmienić trasę i odjechać od Dunaju z powodu budowy wałów przeciw powodziowych w tym rejonie aż do Grein. Dużo objazdów, dróg szutrowych i to wysypanych nowym żwirem, teren słabo oznakowany co jakiś czas spotykam sakwiarzy również szukających dróg. No i znowu zaczynają się kłopoty z kapciami. Gdy zaczynało już zmierzchać łapię kapcia dojeżdżając do nowo usypanych wałów, okazało się że 10 m w bok mam dobre miejsce na biwak obok rzeczki. Po kolacji idę spać, łatanie zostawiam na poranek.

Aschach an der Donau

Informacje o powodzi jaka dotkneła ten rejon i o budowie nowych umocnień.


Trasa rowerowa 1930478 - powered by Bikemap 


28 Lipiec 2011- czwartek
Mettensdorf - Baumgartenberg - Grein - Persenbeug - Spitz - Krems an der Donau - Haitzendorf - Stockerau - Korneuburg - Wiedeń  

           Dzień zaczynam od łatania kapcia w tylnym kole gdzie miałem założoną nową dętkę. Po dokładnym przeglądzie okazuje się że mam mocno zniszczone opony, pocięte, chyba pociąłem na żwirowych drogach w Austriackich Alpach i wczoraj na nowych szutrowych drogach, świeży żwir jest ostry a ja jadę rowerem obciążonym. Muszę teraz odpowiednio pompować koła, nie za mocno bo dętkę widać nawet w małych rozcięciach i nie za słabo bo jeszcze gorzej. Łatki się skończyły zacząłem używać kawałka rękawiczki, nawet się nadaje lepiej niż stara opona. No ale będzie problem, trzeba szybko opuścić ten rejon. Wracam przed Grein na szlak rowerowy DonauRadweg, pogoda zaczyna się psuć, jeszcze parę razy kleiłem dętki i jakoś docieram późnym wieczorem w ulewie do Wiednia. Biwakuję na dziko przy ścieżce rowerowej przy moście w bardzo dobrym miejscu, po lekkiej kolacji idę spać.



Trasa rowerowa 1930694 - powered by Bikemap 


29 Lipiec 2011- piątek
Wiedeń- Monnsdorf an der Donau - Engelhartstetten - Hainurg an der Donau - Bratysława - Trnava - Hlohovec  


Budzi mnie deszcz, robię sobie kawkę i śniadanie w namiociku, po sprawdzeniu kół okazało się że na razie może być. Zwijam się na "mokro" i czas ruszać w kierunku domu, jadę pomimo deszczu. Wiedeń opuszczam tą samą trasą co w ubiegłym roku tyle że bez atrakcji. Postanowiłem zmienić trasę do Bratysławy, nie jadę najdłuższą prostą szutrówką jaką jechałem w tamtym roku, opony tego nie wytrzymają. Odjeżdżam od Dunaju na miejscowość Monnsdorf an der Donau i jadę przez Orth an der Donau, Engelhartstetten i tu łapię ponownie kapcia. Wracam na prawą stronę Dunaju i szybko mijam Bratysławę. Przed miejscowością Senek znajduję małę "jeziorko" 20 m od drogi. Biorą sobie kąpiel a po kąpieli okazuje się że puściła któraś łatka w przyczepce i czeka mnie łatanie, a tak było fajnie. Po kąpieli, łataniu koła i lekkim posiłku ruszam na Trnavę, późnym popołudniem docieram do miejscowości Hlohovec gdzie zatrzymuję się na dziko prawie w mieści ale znalazłem super miejsce chyba przy rurach ciepłowniczych albo coś podobnego.  Jak na kiepską pogodę i kapcie to udalo mi się dzisiaj przejechać 132 km i jestem już w Słowacji.


Trasa rowerowa 1930669 - powered by Bikemap 


30 Lipiec 2011- sobota
Hlohovec - Topoľčany - Partizánske - Prievidza - Nitrianske Pravno - Turčiansky Michal - Martin - Turany - Hubová  


        Dzisiaj wstaję wcześniej, robię przegląd kół poprawiam „prowizorkę” w przyczepce i wreszcie zwijam namiot na „sucho”, pierwszy raz od paru dni. Wyjeżdżając na drogę główną zaopatruję się jeszcze w smaczne jabłka które rosły obok, bezpańskie. Dzisiaj postanawiam jechać na  maxa, maksymalnie długo i maksymalnie szybko, czas szybko wrócić do domu. Dosyć już mam w tym roku deszczy, wszystko wilgotne, GPS siadł, akumulator padł, akumulatorki w aparacie na wyczerpaniu. Praktycznie przestałem robić zdjęcia bo albo pada albo kleję kapcie, nie wspomnę o przyczepce i nie mam czasu albo ochoty na atrakcje. Na kempingu stałem ostatnio nad Dunajem, cztery dni temu, dobrze że wczoraj miałem okazję zrobić sobie kąpiel w jeziorku. Dzisiaj przy pełnej determinacji i ani jednego kapcia, tylko dwa razy dopompywałem koło udaje mi się przejechać 176 km i to w prawie cały czas pod górkę.
       


Trasa rowerowa 1930765 - powered by Bikemap 


31 Lipiec 2011- niedziela
Hubová - Ružomberok - Liptovský Mikuláš - Liptovský Hrádok - Važec - Poprad - Kežmarok - Podhorany  


           Dzisiaj po wczorajszym dobrym dniu ponownie zaczynam od dopompowania koła, opony są również już mocno zniszczone i pewnie dlatego byle co mi przebija. Ale jakoś dojadę do domu , już widać Polskie góry co prawda od Słowackiej strony ale już coraz bliżej. Pogoda była względna, przelotne deszczyki już mi obojętne, mało zwracam na deszcz uwagę. W miejscowości Liptovský Mikuláš łapię dwa kapcie, opony już tak zniszczone że przbijam na byle czym, dobrze że mam dużą tubkę kleju i rękawiczki (łatki), makabra. Za Popradem zaczynam rozglądać się za jakimś miejscem na biwak, po przejechaniu 30 km znajduję ładne miejsce blisko od drogi nad strumykiem ale jestem niewidoczny z drogi. Dzisiaj przejechałem prawie 130 km i wystarczy, muszę przygotować się na następny dzień. Jutro mam w planach dojechać do Rzeszowa, tylko złośliwość rzeczy martwych może mnie zatrzymać.

Widok na Tatry

Już widzę Tatry, to i do domu "blisko"


Trasa rowerowa 1930769 - powered by Bikemap 


1 Sierpień 2011- poniedziałek
Podhorany - Stará Ľubovňa - Podpilie - Muszyna - Krynica - Grybów - Gorlice - Jasło - Strzyżów - Rzeszów  214 km


          Wstaję wcześnie rano, śniadanie, porządna kawa porządne pakowanie bo w planach nie ma już następnego spania pod namiotem, następne już w domu. Ja lżejszy o ładnych parę kilogramów, w sakwach też już luźniej, ruszam do ostatniego etapu. Chyba w  Podpilie łapię kapcia w tylnym kole ale już mam wprawę szybko wymieniam dętkę z mnóstwem łatek, zdjętą dętkę od razu łatam i będzie zapas. Wyjeżdżam z Podpilie na 77 i po przejechaniu około 1km łapię kapcia w przyczepce. Chyba za miejscowością Lenartov mam poważniejszą awarię, psuje się manetka tylnej przerzutki, pękł jakiś drobiazg i nie mogę zmieniać tylnych trybów, ale to mnie nie zatrzyma. Naciągam tak linkę aby była na stałe na jednym trybie i blokuję, będę musiał radzić sobie z przednimi trybami.  Do Polski wjeżdżam  przez Muszynę, w krynicy jestem przed obiadem, dzwonię do Arka ale jest w pracy (pracuje w Krynicy). Muszę ostrożnie przejeżdżać przez miasto bo wymieniają na głównej trasie nawierzchnię i bardzo ciężko jedzie się przez sfrezowany asfalt. Za Krynicą wjeżdżam w gęstą mgłę, może i dobrze bo nie widzę podjazdu tylko czuję w nogach, zrobiło się mokro i zimno, ale co tam. Za Hutą zjeżdżam już w dół teraz będzie tylko z górki, przynajmniej w praktyce bo było z górki i pod górkę ani chwili wyrtchnienia, cały czas hopki a ja nie mogę zmieniać tylnej przerzutki. Za Jasłem było łatanie kapcia i dopompowanie tylnego koła, mam nadzieję że wytrzyma bo do Rzeszowa wjadę już po zmroku. I się udało, pomimo że w samym Rzeszowie pompowałem parę razy tylne koło, udało się dojechać  przed 23:00, pociąg mam po północy. Dzisiaj przejechałem 214 km.

Wchodzę na dworzec idę do kas i coś mnie tknęło, oglądam się za siebie a za mną wchodzi ZDZISŁAW którego spotkałem w pociągu wyruszając na wyprawę 7 lipca. Razem przyjechaliśmy do Rzeszowa, on wtedy pojechał na swoją wyprawę na Ukrainę i gdzieś dalej a ja w swoim kierunku i dzisiaj spotkaliśmy się po powrocie do Polski na dworcu w Rzeszowie i razem będziemy wracać do Lublina.


Na dworcu w Rzeszowie

Po niespodziewanym spotkaniu na dworcu w Rzeszowie oczekujemy na pociąg do Lublina.


Trasa rowerowa 1930562 - powered by Bikemap 


Podsumowanie

- zrealizowałem najważniejszy cel mojej wyprawy, przejechałem przez Alpy szlakiem rowerowym Via Claudia Augusta i byłem w Wenecji.
- ponowna awaria przyczepki, jeszcze dodatkowo poszły „łożyska” w widelcu przyczepki (zaczep przyczepki), przyczepka do kasacji.
- opony nawet Szwalbe już nie wytrzymały, dlatego niezliczona ilość kapci. Przejechałem na nich dwie wyprawy, ponad dwa lata  codziennej jazdy przez cały rok w sumie ponad 25000 km na tych oponach.
- pęknięta linka przedniej przerzutki i awaria manetki od tylnej przerzutki.
- GPS złapał za dużo wilgoci ale będzie „żył”
- w sumie przejechałem w 26 dni około 3250 km wg. licznika rowerowego


    
strzałka góra
 
Copyright 2015. All rights reserved.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego